T

To zdjęcie nie jest idealne. Tak, kadr mógłby być szerszy. Nos psa mógłby zostać w całości uchwycony, to jest jasne. I pomimo tych wszystkich wad ktoś jednak to zdjęcie docenił i zawisło na wystawie absolwentów ZPAF. Był to Janusz Lirski.

Już podczas wielogodzinnego ślęczenia w ciemni i analogowego poprawiania tej klatki wiedziałam, że daleko jej do ideału. Niełatwo jest jednak uchwycić żywiołowego psa wraz z jego właścicielką w tak oddającej emocje pozie. To był jeden strzał. I na całej kliszy nie było już tak mocnego zdjęcia. No cóż, nie zawsze wszystko jest tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Jednak ja pamiętam ten dzień bardzo dobrze – byłyśmy wtedy dość bliskimi koleżankami i spędzałyśmy ze sobą dość sporo czasu. To było ponad 10 lat temu. Marysia była w swoim psie zakochana po uszy. Zresztą trudno się dziwić – zabrała go od właścicielki, która się nim nie zajmowała, więc Foks oddał jej wszystko co miał. Całe swoje serce. Był jej najlepszym przyjacielem. On zaś żywiołowy i niespecjalnie chętny do pozowania. Zresztą jak większość charakternych psów. Jedna przygoda szczególnie zapadła mi w pamięć, kiedy to podczas wspólnego wakacyjnego wypadu do Gdyni, Foks nocą postanowił popływać w morzu. I nie było za bardzo jak go ratować, ponieważ skoczył do doku portowego. Taki to był pies.

I tak siedząc w tej ciemni, po raz kolejny wywołując tą klatkę i machając patyczkiem nad okiem psa, żeby białko było jasne i nie do końca wywołane, plułam sobie w brodę, że ucięłam ten nos. I wiedziałam, że ten kadr jest zbyt wąski. I mimo jego wad ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną. Jest jedną z lepszych, jak nie najlepszą klatką z okresu nauki w ZPAF. Foks odszedł wraz z końcem ubiegłego roku. Był kochanym, oddanym psiakiem i kompanem wielu przygód Marysi. Jestem pewna, że miał wspaniałe życie. Takiego zdjęcia już nie będę mogła powtórzyć. Tym bardziej jest dla mnie wartościowe.

There are no comments